Facet na kozetce cz. 1

W procesie socjalizacji, czyli budowania własnego systemu wartości, młodzi mężczyźni często uczeni są podobnych wzorców. Według nich zwycięstwo gwarantuje szacunek, słabości w radzeniu sobie z życiowymi wyzwaniami oznaczają, że będzie traktowany jako ktoś, kto sobie nie radzi. Smutek, lęk i strach to słabości, więc na okazywanie tych emocji mężczyzna może nie mieć zgody, bo narazi się na bycie słabym, zatem mężczyzna powinien być silny, jeśli faktycznie chce nim być. Jak nie potrafi sobie poradzić ze słabościami, to nie jest prawdziwym mężczyzną. Z takim wdrukiem trudno się odsłonić, poprosić o wsparcie, gdy jest naprawdę ciężko.


Współautor projektu ManKind - męskich kręgów we Wrocławiu.
Witek Janowski - coach liderów, psychoterapeuta, trener rozwoju.

„Będę więc unikał kontaktu ze słabościami i budował swoją wartość na wynikach, ale zawsze będę potrzebował więcej sukcesów, aby utrzymać swoją wartość jako facet, a moje poczucie wartości będzie budowane na czynnikach zewnętrznych”.


Jaki jestem bez zewnętrznych atrybutów męskości?

Inna sprawa, że te wszystkie sukcesy nie dają satysfakcji, bo mogą być niezgodne z potrzebami i wyobrażeniami o życiu. Mężczyźni podejmują się kolejnych wyzwań, licząc na to, że większe sukcesy zapewnią im satysfakcję, poczucie spełnienia i sensu, a tak się nie dzieje. Może to być jedyny wzór męskości, jaki znają, wyrażający się w osiąganiu i zdobywaniu. Aby przełamać schematy, potrzebna jest odwaga, gotowość do utrzymania niepewności i lęku, wynikającego z wchodzenia w zupełnie nowe okoliczności. Odwaga wymaga silnego poczucia własnej wartości, a to nie jest możliwe bez głębokiego poznania siebie. Jednak żeby poznać siebie, nie możemy wyprzeć tego, od czego działanie i sukcesy skutecznie nas odciągają, czyli od odpowiedzi na pytanie: jaki jestem bez tych wszystkich zewnętrznych atrybutów? Jeśli więc poczucie własnej wartości faceta opiera się na działaniu, osiągnięciach i znanych wzorcach, to mamy zamkniętą pętlę pogoni za czymś, co na końcu i tak nie cieszy. Każda kolejna pogoń to coraz większe rozczarowanie.


Mężczyzna próbuje więc sam poradzić sobie ze swoimi problemami. To nie jest możliwe w dłuższej perspektywie. Te wszystkie trudne emocje i uczucia, które pojawiają się po drodze, potrzebują być zauważone, uzewnętrznione i przeżyte.

Niestety – zamiast tego wzbudza się szereg mechanizmów obronnych, które skutecznie odcinają od odczuwania, przekierowując uwagę na plany, działania, myślenie, rozwiązywanie problemów i kontrolę. W miarę upływu czasu problemów przybywa, a kontrolowanie ich robi się coraz trudniejsze. To rodzi frustrację, niepewność i bezradność. To są trudne do utrzymania uczucia, przynajmniej w pojedynkę. Męska odpowiedź jest zbyt często podobna – odcinam się, buduję mur i chowam swoje wątpliwości. Tyle, że one i tak pozostaną.


Odcinanie się od uczuć i emocji.

W obliczu wielu trudności, w miarę upływu lat, mężczyzna będzie starał się zachować maskę twardziela, rujnując przy tym swoją psychikę i zdrowie, bo te dwa kawałki zawsze występuję razem. Tłumienie emocji, trudności w relacjach, bolesne i nieprzepracowane wspomnienia i długotrwały stres, to przepis na takie dolegliwości jak osłabienie odporności, zwiększona podatność na infekcje, zaburzenia przewodu pokarmowego, zaburzenia hormonalne, spadek libido, impotencja, migreny, spadki nastroju, choroby serca czy nawet choroby nowotworowe. Dodatkowo zaburzenia lękowe i depresyjne, a nawet zaburzenia osobowości. Nawet tak groźna lista konsekwencji nie przekonuje facetów do sięgania po wsparcie. Wzorzec jest silniejszy. Męska skłonność do wstydu z powodu porażek i lęk przed trudnymi emocjami powodują wrogość i zachowania agresywne. A nawet częściej autoagresywne, takie jak uzależnienia, podejmowanie dużego ryzyka, sporty ekstremalne i wszystko, co pozwala nie czuć. 95 proc. więźniów to mężczyźni, stanowią oni też 85 proc. bezdomnych i zdecydowaną większość osób uzależnionych. 87 proc. samobójców w Polsce w roku 2016 to mężczyźni.


Kiedy mężczyźni szukają wsparcia?

Mężczyźni podejmują decyzję o szukaniu wsparcia najczęściej pod wpływem motywacji zewnętrznej. W praktyce oznacza to, że doświadczyli czegoś bardzo trudnego (rozwód, utrata pracy, choroba) i nie są w stanie poradzić sobie z tym samodzielnie. Decydują się na psychoterapię. Często jednak kluczowym bodźcem jest oczekiwanie bliskiej osoby, partnerki, dzieci, rodziców, przyjaciół, współpracowników – bo facet dość długo jest w stanie utrzymać przekonanie, że „wszystko jest ok i nic mi nie będzie”, chociaż codzienne wstawanie z łóżka jest już nieznośnym emocjonalnym cierpieniem. Z perspektywy mężczyzny wychowanego według współczesnych stereotypów, jest to nawet zrozumiałe. Trudne do zaakceptowania i niekorzystne, ale jednak uzasadnione.


Uzewnętrznienie się z własnymi słabościami przed psychoterapeutą, czyli obcym człowiekiem, uznanie, że sam już nie dam rady, wymaga dużej odwagi. Nie zawsze wiadomo skąd tę odwagę wziąć, skoro sam dla siebie mężczyzna oznacza tyle, ile mówią o nim jego sukcesy. Co więc, gdy ich nie ma?

Takie załamanie jest więc przeżywane jako niepowodzenie. Pojawiają się wstyd, złość, rozczarowanie, lęk o przyszłość i drastyczny spadek samooceny. W sytuacji, w której trzeba wypłynąć na nieznane wody i wejść w miejsca, do których dostęp był dotychczas skutecznie blokowany, facet może odczuwać silny opór i chęć zamknięcia się w sobie jeszcze szczelniej.


Jak facet może sobie z tym radzić?

Ważne jest odnalezienie źródła naszych trudności. To mogą być przekonania pochodzące z lat wczesnodziecięcych, które do dzisiaj determinują postrzeganie własnej wartości. Najczęściej potrzebny do tego jest udział drugiej osoby lub grupy ludzi, co pomoże nam uzyskać inną perspektywę. Uzyskanie wglądu pozwala wyjaśnić nasze obecne sposoby funkcjonowania i zmienić je, nadać im nowe znaczenie, a tym samym podnieść poziom zadowolenia z siebie, bez konieczności uganiania się za kolejnymi nieskutecznymi dowodami, czyli sukcesami.

Kolejny krok to przepracowanie, czyli doprowadzenie do istotnych zmian w swoim myśleniu, zachowaniu, czyli wykorzystanie wcześniej uzyskanego wglądu. Możemy zdać sobie sprawę, że wzorce relacji z dzieciństwa, wg których stale czekamy na uwagę, opiekę i jesteśmy bierni, już nie wrócą. Dzięki temu aktywniej będzie budować związki, znaleźć w nich inne, dojrzalsze przyjemności, poprawić sposób komunikacji lub zmienić sposób postrzegania siebie – wzmocnić go i urealnić.


Zwrócenie się o wsparcie do drugiej osoby, przeżywanie trudnych emocji i uczuć w towarzystwie innych, przyznanie przed sobą i pokazanie tego, że sobie z czymś nie radzę, to akt olbrzymiej odwagi, a w konsekwencji większe zaufanie do siebie i innych.


Artykuł ukazał się w wydaniu Głosu Mordoru w maju 2022 w wersji drukowanej i online.

Przeczytaj artykuł (Nie)męskie lęki - o radzeniu sobie z emocjami przez facetów.

9 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie